Za każdym razem, kiedy do mojego wirtualnego koszyka w księgarni internetowej dodaję kolejną książkę dla dzieci, zastanawiam się, dla kogo ją kupuję. Dla moich synów, czy dla mnie? Dziwicie się? Wystarczy przejść się do lokalnej księgarni i wziąć do ręki kilka nowości z literatury dziecięcej. Toż to prawdziwe dzieła sztuki! Nie będę ukrywać mojego entuzjazmu. Uwielbiam literaturę dziecięcą za jej przepiękną szatę graficzną i mądrą treść. Musicie wiedzieć, że obecnie trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby spełnić wysokie wymagania młodego czytelnika i młodej czytelniczki. Wydawnictwa dziecięce bardzo wysoko stawiają poprzeczkę. Brakowało mi tego wszystkiego w czasach mojego dzieciństwa. Dlatego teraz z dziecięcą euforią nurkuję wśród wydawniczych propozycji i z szerokim uśmiechem na twarzy odkrywam prawdziwe perełki.

Taka jest właśnie książka „Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie”. To pozycja z najwyższej półki. Zachwyca przepięknymi ilustracjami (to zdecydowanie moja stylistyka) i daje do myślenia, nie tylko dzieciom, ale także (a może głównie) ich mamom.

A Ty jaką jesteś mamą?

Zastanawiałaś się kiedyś, jaką jesteś matką? Którą łatkę przypięłabyś sobie, gdybyś miała szczerze, ale tak z ręką na sercu, określić siebie w tej roli? Sportsmenka, Poszukiwaczka przygód, Kwoka, Artystka? Kiedy przeglądałam tę książkę z moim 9-latkiem, czekałam w napięciu na jego werdykt. Serce mi biło lękliwie. Byłam przekonana, że zaszufladkował mnie jako „Mamę Wrzeszczkę”. Tyle nerwowych wybuchów ostatnio brało górę nad moją cierpliwością i zamiłowaniem do harmonii. Z radością więc donoszę wam, że tym razem upiekło mi się. Gabriel stwierdził, że jestem podobna do Mamy Sportsmenki (choć ostatni raz biegałam wieki temu, a pływałam i jeździłam na rowerze całe lata świetlne temu).

I o to w tej książce chodzi, żeby odczarować swoje macierzyństwo. Zrobić krok do tyłu, wziąć głęboki wdech i zastanowić się nad tym, jak aktualnie wygląda twoja relacja z dzieckiem. Ta książka to leksykon mam napisany z przymrużeniem oka. A to już jest cenna wskazówka dla nas, aby nasze macierzyństwo też traktować z dystansem. Nie znaczy to, że namawiam do obojętności i lekceważenia tej roli. Namawiam do traktowania z przymrużeniem oka przekonań o nas samych, obrazów siebie jako rodzica, które karmimy każdego dnia. Jestem pewna, że okażesz się mamą na pograniczu kilku kategorii. Im więcej cech poszczególnych typów odkryjesz w sobie, tym lepiej. Będzie to pretekst do szczerej rozmowy z dzieckiem i wielu zaskakujących wniosków.

Trzymam zatem kciuki za twoje nieustanne odkrywanie siebie jako matki i za codzienny dystans do rodzicielskich słabości i potknięć!

Tytuł: Mama jest tylko jedna. A tu mamy wszystkie.
Autor: Raquel Díaz Reguera
Ilustrator:  Raquel Díaz Reguera
Wydawnictwo: Debit

Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie, Raquel Díaz Reguera
Mama Wrzeszczka
Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie, Raquel Díaz Reguera
Mama Kwoka
Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie, Raquel Díaz Reguera
Mama Meteopatka
Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie, Raquel Díaz Reguera
Mama Kapral
Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie, Raquel Díaz Reguera
Mama Animatorka
Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie, Raquel Díaz Reguera
Mama Gawędziarka
Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie, Raquel Díaz Reguera
Mama Magnes
Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie, Raquel Díaz Reguera
Mama jest tylko jedna, a tu mamy wszystkie, Raquel Díaz Reguera

4 komentarze

  1. Aniu, pięknie piszesz! Lekko i dowcipnie. Czytam Twoje artykuły z przyjemnością 🙂 A jeżeli chodzi o „matkowanie” to zazdroszczę Wam młodym mamom, że jesteście takie mądre i rezolutne i, że możecie jeszcze naprawić ewentualne błędy w wychowaniu Waszych dzieci. Ja już nie mam takich możliwości. Gdybym mogła cofnąć czas….Buziaczki dla dzieciaczkow i dla Was.

    Hania
    1. To nie tak! Może i widzę część moich błędów wychowawczych i codziennie próbuję je prostować (jak ten Syzyf nieustannie wtaczający ogromny głaz na szczyt góry) a i tak głupio je powtarzam. Coś mi się też wydaje, że za X lat dopiero dowiem się, jakie nieświadomie popełniałam błędy. Ta myśl mi czasem nie daje spać, serio. Widzę, jak Gabryś z Antkiem zarzucają mi te wszystkie porażki 😉 🙂 No nic, jakoś trzeba będzie z tym żyć. Po prostu byłoby za pięknie, gdybyśmy umieli przewidzieć wszystkie nasze błędy. A i nasze dzieci nie doświadczyłyby cennej lekcji wybaczania 🙂 Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za podzielenie się przemyśleniami!…I za buziaki!.

      admin
  2. Aniu, przeczytałam z przyjemnością i ciekawością, też jestem ciekawa, czy przypadkiem nie jestem Wrzeszczką. szukam właśnie alternatyw dla panoszącego się w klasie mojego syna „Cwaniaczka”, za którym nie przepadam, więc zaraz sobie wyguglam „Mamy wszystkie” a następnie poddam się ocenie 🙂 Pozdrawiam 🙂

    1. Asiu, w przypadku klasowych cwaniaczków Mama Wrzeszczka jest jak najbardziej wskazana, bez dwóch zdań. Poleciłabym też Mamę Mrożącą Spojrzeniem Krew w Żyłach. Co prawda takiej akurat nie ma w tej książce, ale skoro rzeczywistość tego wymaga, to trzeba ją stworzyć 😀 😉 Trzymam kciuki za znalezienie odpowiedniego sposobu na ten „trudny egzemplarz”! Pozdrawiam serdecznie 🙂

      admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *