Jak to jest możliwe, że tą książką zachwyca się tyle osób, tylko nie ja? Czy naprawdę nikt nie widzi jej niedociągnięć? Właśnie z ich powodu tak ciężko mi się ją czytało. Mimo dużego potencjału jest słabo napisana. Jakim więc cudem inni połykają ją w kilka godzin i są tacy nią zaaferowani? A może coś jest ze mną nie tak? Może ja się zwyczajnie czepiam? Przecież każdy ma inny gust i czego innego oczekuje od literatury. W końcu kto powiedział, że „dobra” książka będzie podobać się każdemu, albo że nie można zachwycić się „złą” książką? A co to w ogóle znaczy dobra i zła książka? A ja? Czego ja szukam w literaturze?

Jeśli jakość spotkań autorskich można oceniać na podstawie ilości pytań w głowie, z jakimi się z nich wychodzi, to mogę śmiało powiedzieć, że brałam niedawno udział w świetnym spotkaniu pisarskim, i to z debiutującą autorką! Burzy szalejącej pośród moich myśli  jeszcze długo nie mogłam uciszyć. No bo jak to jest z tą „dobrą” i „złą” literaturą? Prędzej czy później każdy pisarz i każda pisarka stanie przed tym pytaniem. I kompletnie nieistotne jest, czy znajdzie na nie obiektywną odpowiedź. Ważne, że musi samodzielnie uporać się ze swoimi wewnętrznymi definicjami. 

Czego szukasz w literaturze?

Na pewno padną tu różne odpowiedzi. Ja szukam zachwytu: nad bohaterami, strukturą książki, fabułą, wartką akcją, językiem, atmosferą, ideą, czy też umiejętnościami pisarskimi autora lub autorki.
 W zależności od tego, w jakim jestem akurat momencie życia, szukam rozrywki, chwili zapomnienia, inspiracji albo refleksji. Często, kiedy chodzę między bibliotecznymi regałami, wybieram książki intuicyjnie. Nagle dostrzegam nazwisko na boku książki. Sięgam po nią, czytam opis i już wiem, że intuicja po raz kolejny dobrze mną pokierowała; że tego właśnie mi potrzeba. Lubię to uczucie, kiedy zamykam przeczytaną książkę i uśmiecham się pod nosem, bo znalazłam w niej coś, co mnie zaskoczyło, zachwyciło lub zmusiło do refleksji. To znaczy, że wniosła coś wartościowego do mojego życia.  Wtedy zwykle czekam dłuższą chwilę, zanim ją przetrawię w sobie i będę gotowa na rozpoczęcie kolejnej. 

Dobra i zła literatura, czyli jaka?

Jak więc ocenić, czy książka jest „dobra” czy „zła”? Skoro każdy z nas ma inne wobec literatury oczekiwania, szuka innych rodzajów książek. Wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje. Dla jednych spełnieniem potrzeb będzie skandynawski kryminał, dla drugich książka obyczajowa z happy endem, a dla trzecich poradnik efektywnego blogowania. Jak więc porównać ze sobą tak rozbieżne gatunkowo i merytorycznie książki? No nie da się, zwyczajnie się nie da!  Dlatego sprawdza się tu moja osobista definicja, która głosi, że jeśli książka spełniła twoje oczekiwania, to znaczy, że jest to dobra książka, dobra dla ciebie. I nie ma znaczenia, czy wrzucimy do jednego worka różne gatunki literackie, czy zamkniemy się w rozważaniach nad jednym, wybranym gatunkiem. Istotne jest to, czy książka spełniła twoje potrzeby.

No a co z warsztatem pisarskim? 

Przychodzi w końcu taki moment, kiedy trzeba zadać sobie pytanie, czy umiejętności pisarskie wpływają na ocenę książki? Przyznam, że sfrustrowałam się okrutnie moim odkryciem. Otóż dla wielu ludzi nie ma żadnego znaczenia, czy opisy miejsc w książce zachwycają, czy dialogi są napisane naturalnie i wiarygodnie, czy bohaterzy są „z krwi i kości”, czy styl autora bądź autorki przykuwa naszą uwagę, czy w tekście są błędy gramatyczne, stylistyczne i wszelkie inne. Ważne jest dla nich to, czy książka „ich porwała”, a więc czy w momencie czytania udało im się zapomnieć o świecie na zewnątrz. Są jednak i tacy, dla których czytanie jest przyjemnością intelektualną. Oni dostrzegą w książce każdy jej walor i każde niedociągnięcie. Nawet, jeśli książka ma duży potencjał, jej czytanie będzie im szło jak po grudzie; będą zgrzytać zębami i wywracać oczami przy każdym drętwym opisie, sztucznym dialogu, czy mało wiarygodnym bohaterze. Słabo napisanej książce nie uda się „porwać” za sobą „takiego” czytelnika. „Takiego”, czyli tego, który dużo czyta i wie (albo chociażby intuicyjnie czuje), czy książka jest napisana poprawnie. 

Warto więc odpowiedzieć sobie na pytanie „Dla kogo i po co piszę?”. Dla siebie i własnej satysfakcji z posiadania książki na półce, czy dla czytelnika, któremu chcę przekazać coś ważnego i osobistego? Uprzedzę tylko twoje rozważania i dodam, że każda odpowiedź jest właściwa. Ważne, aby twoja motywacja była przemyślana, bo jeśli piszesz dla czytelnika, warto dbać o swój warsztat pisarski. Warsztat bogaty w narzędzia pomoże ci jaśniej i efektywniej przekazać twoje myśli i literackie zamierzenia. Jestem przekonana, że świadome żonglowanie umiejętnościami pisarskimi zapewni twojemu czytelnikowi jeszcze więcej przyjemności z czytania a tobie dostarczy jeszcze więcej przyjemności w trakcie pisania książki.

6 komentarzy

  1. Uwielbiam kiedy czyta się lekko. Niekoniecznie o lekkiej tematyce. Panią czyta się z przyjemnością. Liczę że kiedyś przeczytam nie tylko blog a książkę. 🙂

    Marlena
  2. Sprawy z książkami mają się dla mnie podobnie jak z muzyką. Jest coś co nas zachwyca od pierwszej nuty, słowa, a są takie dzieła czy produkcję, które nie budzą naszego zainteresowania. Ja się cieszę, że w kwestiach muzyki i czytelnictwa jestem takim zwykłym zjadaczem chleba, czyli albo mi się coś podoba albo nie. Często jak słucham komentarzy osób, które się na tym znają, to im współczuję, ponieważ wiedza w określonym temacie, często odbiera im możliwość cieszenia się z czegoś, tylko dlatego, że to nie jest doskonałe. A jak piszę, to piszę co czuję i jak czuję… i smutnym dla mnie byłoby nabranie świadomości, że można nauczyć się pisać książki, czy wiersze. Więc nie dopuszczam do świadomości tego, że mogły by istnieć jakieś normy, które ściśle wyznaczają czy książka jest zła czy dobra. Pozdrawiam Aniu 😊🤗

    Agata
    1. Tak, czytanie książek mogłabym spokojnie porównać do słuchania muzyki. Podpisuję się pod tym! To pewnego rodzaju magia, że jakaś książka od pierwszych stron nas porywa, tak jak muzyka od pierwszych taktów rezonuje z naszą duszą i chce się słuchać danego kawałka ciągle i ciągle. To jest chyba jakieś pokrewieństw dusz między ludźmi, które odczuwa się dzięki sztuce 🙂 A kiedy się rozłoży na czynniki pierwsze daną książkę czy utwór muzyczny, można znaleźć odpowiedź, dlaczego mi się tak bardzo podoba. Co sprawia, że przemawia do mnie tak silnie. Chodzi o słowa, przesłanie, atmosferę, podobne doświadczenia z moimi? Z jakiegoś powodu podoba nam się ten utwór. I ta świadomość jest pierwszym krokiem do nauki pisania. Bo pisania książek można się nauczyć. Można poznać sposoby, jak pisać, aby czytelnik poczuł to, co chcemy przekazać. Na szczęście absolutnie nie wyklucza to pisania tego, co czujemy i jak to czujemy. Dla mnie osobiście na tym polega właśnie przyjemność pisania, na przelewaniu na papier emocji a potem na przeanalizowaniu, czy mogłabym opisać te emocje inaczej, jeszcze lepiej, tak aby czytelnik poczuł je całym sobą. Ale na szczęście nie ma żądnych ścisłych norm, wytycznych, które wyznaczają, czy książka jest dobra czy zła 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

      admin
  3. Aniu, wstyd się przyznać, ale książki czytam teraz sporadycznie. Nie mam czasu, a i też takiej potrzeby. Wolę inne formy literackie np reportaże, felietony. Jestem już starej daty i jeżeli już czytam prozę, to o wyborze książki decyduje temat powieści lub czy lubię autora. Mam kilka ulubionych książek i mimo, że są „w starym stylu” lubię do nich wracać. Najgorsze w obcowania z książką jest to, że jak się kończy to muszę się pożegnać z bohaterami i ich rzeczywistością… 😔

    Hania Leszek
    1. Ja obecnie czytam, kiedy mam taką możliwość, czyli kiedy Mała pozwoli, a więc często podczas nocnych karmień 😀 Chociaż kilka stron, ale zawsze to o kilka stron do przodu 😀
      Bardzo lubię reportaże. Podobnie jak ciekawe felietony, bo są blisko realnego życia i ludzi. I też cenię sobie książki wydane dawno temu a odkryte przeze mnie dopiero teraz. Czasem można w ten sposób odkryć prawdziwe perełki. „Dobra” literatura jest przecież ponadczasowa i broni się sama 🙂
      Taaaak, nie lubię tego momentu, kiedy zaprzyjaźniona z bohaterami muszę się z nimi pożegnać. Z jednej strony nie mogę się doczekać, jak książka się skończy, a z drugiej żal okropny, że to już koniec. I na ogół potrzebuję chwili, żeby wyjść z jednej książki i zacząć kolejną. Chwili na wyjście z tych emocji i z tego świata. Pozdrawiam serdecznie 🙂

      admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *